Dzieło natury i człowieka – relacja z majowej wycieczki

9 maja 2023 r. słuchacze Uniwersytetu Lubońskiego III Wieku zwiedzili kolorowe pojezierze na Łuku Mużakowa oraz Park Mużakowski w Łęknicy – perły turystyczne województwa lubuskiego.  To jedyne w Polsce, niezwykłe i unikatowe miejsce, będące dziełem natury i człowieka. Miejsce atrakcyjne, lecz jeszcze mało znane. Łęknica jest małym miasteczkiem położonym przy niemieckiej granicy nad Nysą Łużycką, tworzącą w tym miejscu malowniczy przełom, w samym sercu Parku Krajobrazowego „Łuk Mużakowa”. Niedaleko, po zachodniej stronie rzeki leży niemieckie uzdrowisko Bad Muskau. Dodatkowym atutem Łęknicy jest to, ze otaczają ją dwa obiekty transgraniczne wpisane na listę Światowego Dziedzictwa UNESCO: Park Mużakowski oraz światowy Geopark Łuk Mużakowa. Łęknica wciąż żyje z transgranicznego handlu. Nadal w pobliżu mostu granicznego funkcjonuje wielki bazar zwany Manhattanem, w którym praktycznie można kupić wszystko, czego potrzebujesz. Targowisko to tętniło życiem i przeżywało swoją prosperitę w latach 90-tych. Na bazarze działało wówczas blisko 3 tysiące stoisk, obecnie pozostało około 900. Miejsce to było i jest nadal chętnie odwiedzane przez Niemców, przede wszystkim w celach zakupowych. Można tutaj zrobić o wiele tańsze zakupy produktów spożywczych i odzieży, skorzystać z usług gastronomicznych, czy tez zatankować samochód.

 

W Łęknicy czekała na nas przewodniczka. Do dyspozycji mieliśmy tylko kilka godzin, dlatego bez większych ceregieli przystąpiliśmy do zwiedzania. Rozpoczęliśmy od spaceru po Parku Krajobrazowym „Łuk Mużakowa”, położonym w obrębie Geoparku Łuk Mużakowa . Łuk Mużakowa, to najpiękniej ukształtowana morena czołowa na świecie. Powstała z materiału skalnego, który został przetransportowany na czoło lodowca. Swoim kształtem przypomina podkowę o długości ok. 40 km i szerokości od 3 do 5 km. Jest tak duża, ze widać ją z kosmosu. Jeden z krańców podkowy znajduje się w granicach Polski, drugi na terenie Niemiec. Przez środek łuku przepływa Nysa Łużycka. W 2003 roku Łuk Mużakowa otrzymał certyfikat Ministerstwa Środowiska nadający mu rangę pierwszego w Polsce Geoparku.

W 2011 został przekształcony w transgraniczny geopark w ramach Europejskiej Sieci Geoparków , a w 2015 roku otrzymał tytuł Światowego Geoparku UNESCO Łuk Mużakowa. W Geoparku jest prowadzona ochrona dziedzictwa geologicznego i kulturowego w połączeniu z ochroną przyrody ożywionej i szeroko zakrojona geoedukacja. Nasz autokar zatrzymał się na parkingu przed bramą kopalni węgla brunatnego „Babina” (babina w języku łużyckim oznacza babcię). Umieszczone na bramie wejściowej kilofy górnicze są odwrócone, co oznacza, ze kopalnia jest nieczynna. Początki przemysłu wydobywczego na tym terenie sięgają XIX wieku, kiedy to podczas budowy linii kolejowej odkryto duże złoża węgla brunatnego, piasków szklarskich i iłów ceramicznych. Złoża te znajdowały się tuż pod powierzchnią ziemi. Kopalnie odkrywkowe i podziemne, huty szkła i zakłady ceramiczne powstawały wówczas jak grzyby po deszczu i działały do drugiej połowy XX wieku. Rozwijający się przemysł górniczy z jednej strony dał zatrudnienie mieszkańcom, niestety z drugiej strony zmienił oblicze okolicy. Po wyeksploatowaniu złóż naturalnych i zamknięciu kopalni pozostał iście księżycowy krajobraz z licznymi wyrobiskami i obniżeniem terenu. Wówczas natura upomniała się o swoje. Szyby i wyrobiska kopalniane wypełniły się wodą opadową i gruntową, tworząc liczne jeziorka. W ich otoczeniu ludzie posadzili zielony las. Na tzw. pojezierzu antropogenicznym (powstałym przy współudziale człowieka) z licznymi kolorowymi zbiornikami wodnymi wytyczono ścieżkę geoturystyczną „Dawna Kopalnia Babina” prezentującą pozostałości szybów i budynków po dawnej kopalni węgla brunatnego „Babina”, mieniące się różnymi kolorami cieki wodne i jeziorka (jest ich ponad 100) ,ciekawe formy erozyjne oraz zażelazione bulgoczące jeziorka. To wszystko w połączeniu z naturalnym ukształtowaniem terenu i zwałowiskami wydobytych materiałów skalnych stworzyło wyjątkowy i niepowtarzalny krajobraz.

Znaleźliśmy się w magicznej krainie. Nad nami szumiał wysoki, zielony las. Oświetlone promieniami słońca drzewa odbijały się w gładkich taflach kolorowych jeziorek. Woda w poszczególnych zbiornikach zdecydowanie różniła się kolorem. Okazało się ze wpływa na to wiele czynników. Dominowały różne odcienie brązu, czerwieni, zieleni a nawet turkusu. Przewodniczka wyjaśniła, ze woda w jeziorkach ma silnie kwaśny odczyn. Określona barwa wody powstaje dzięki związkom chemicznym oraz procesom biochemicznym zachodzącym przy współudziale bakterii żyjących w środowisku kwaśnym. Na paletę barw wpływa także pora dnia oraz pogoda. Największy zbiornik pojezierza antropogenicznego w polskiej części Łuku Mużakowskiego na trasie geoturystycznej „Dawna Kopalnia Babina” ma powierzchnię ok. 20 ha i max. głębokość ok. 24 m. Nosi nazwę „Afryka”, gdyż swoim kształtem przypomina kontynent afrykański. Wody jeziora maja barwę mocno czerwoną, a brzegi są pomarańczowe. Jezioro otaczają pozostałości hałd i nasypów , zbudowane z piasków, pyłów kwarcowych i węglowych oraz hałdy usunięte z nad pokładów węgla. Maja barwę brunatno – szarą. Zwałowiska pokopalniane są wypłukiwane przez wody opadowe i wywiewane przez wiatr. W wyniku postępującej erozji przybierają fantastyczne kształty: słupy, grzędy, strome doliny i wąwozy. W pobliżu zbiornika „Afryka” wybudowano drewnianą wieżę widokową o wysokości 29,5 m, z dwoma tarasami, z których rozpościera się imponujący widok na jezioro z półwyspem zwanym „Stopa słonia” i cala okolice. W innych zbiornikach, w których wydobywano glinę woda przybrała kolor turkusowy lub zielony. Z powodzeniem zaczęło się w nich rozwijać życie, pojawiły się ryby i roślinność. Ścieżkę geoturystyczną wyposażono w tablice informacyjne, punkty widokowe i miejsca odpoczynku z ławeczkami i stołami. W ostatnim czasie, co jest bardzo niepokojące, zaobserwowano wysychanie i wypłycanie się jeziorek. Spacer po Geoparku był wyczerpujący, jednak warto było podjąć ten trud. Geopark jest przykładem zmian zachodzących w środowisku naturalnym dokonanych przez człowieka, który najpierw wykorzystał skarby ziemi poprzez rozwój przemysłu wydobywczego i w rezultacie pozostawił pobojowisko, a następnie pomógł przyrodzie ponownie się odrodzić.

W dalszej części wycieczki, odbyliśmy spacer po Mużakowskim Parku, który jest przykładem wykorzystania walorów przyrodniczych tego miejsca, dostrzeżonych na początku XIX wieku przez księcia Hermana von Pűckler- Muskau. To jemu zawdzięczamy powstanie Parku Muzakowskiego. Pűckler, to bardzo ciekawa i kontrowersyjna postać, uwikłana w szereg skandali.

Przewodniczka zaznajomiła nas z jego burzliwym życiem. W dzieciństwie sprawiał duże problemy wychowawcze i rodzice byli zmuszeni oddać go do zakładu wychowawczego dla dzieci trudnych, gdzie w ramach terapii zajmował się ogrodem. Książę słynął z licznych romansów i ekscentrycznego życia. Kochał podróże, które opisywał w listach i książkach, studiował na wielu uczelniach, służył w armii, zaciągał liczne długi, ale przede wszystkim był miłośnikiem ogrodnictwa i krajobrazu oraz poszukiwaczem ciszy i spokoju. Ta pasja towarzyszyła mu do końca życia. Po śmierci ojca, jako młody mężczyzna, odziedziczył ogromny majątek Muskau, będący w tym czasie największą posiadłością na terenie Niemiec. Uzyskane środki finansowe umożliwiły mu rozpoczęcie w 1815 roku prac projektowych i realizacje parku krajobrazowego w stylu angielskim w dolinie Nysy Łużyckiej. Wykorzystał do tego naturalna rzeźbę terenu ukształtowaną przez lodowiec i doświadczenie zdobyte podczas podróży. Zatrudnił najlepszych architektów i ogrodników. Jego pasje podzielała o 9 lat starsza żona, hrabina Lucie von Pappenheim. Jednak budowa Parku pochłonęła ich majątek, pojawiły się długi. Aby ratować Mużaków małżonkowie wzięli fikcyjny rozwód, a Pűckler usiłował ożenić się w Anglii z bogatą kobietą i za jej pieniądze kontynuować zadanie. Niestety, szaleńczy rozmach prac pogłębił kłopoty finansowe księcia i w 1845 roku Pűckler z bólem serca musiał sprzedać tę ukochaną i piękną posiadłość. Jego niedokończone dzieło kontynuowali nowi właściciele (do 1945 roku dobra należały do rodziny von Arnim). Natomiast Pűckler przeniósł się do Branitz, gdzie zaczął tworzyć nowy park. Zmarł w wieku 86 lat. Pochowano go w parkowej piramidzie na sztucznym jeziorze w Branitz. Na koniec jeszcze jedna ciekawostka. Książę Pűckler uwielbiał słodycze. Pozostawił po sobie słynny przepis na lody warstwowe składające się z trzech smaków: truskawkowego, waniliowego i czekoladowego), które sporządzano z bitej śmietany, świeżych owoców i cukru.

DSCN9371
Dzisiaj park zajmuje powierzchnie ok. 700 ha i rozciąga się po obu stronach Nysy Łużyckiej. Jest położony na terenie dwóch państw: polskiej Łęknicy i niemieckiego Bad Muscau. Dwie trzecie założenia parkowego (bardziej naturalnego i spokojnego) znajduje po stronie polskiej, jedna trzecia (reprezentacyjna) na terenie Niemiec. W Bad Muskau stoi Zamek. W parku zachwycają rozlegle i malownicze łąki, tarasy, kanały, jeziorka, mosty (Most Książęcy, Wiadukt, Most Arkadowy), kamienne ławeczki i punkty z przemyślanymi osiami widokowymi. Turyści mają do dyspozycji prawie 50 km ścieżek, przystosowanych do rowerzystów, spacerowiczów oraz przejażdżek bryczkami. Podczas spaceru parkowymi alejkami podziwialiśmy piękno krajobrazu. Zatrzymaliśmy się na dłużej przy Dębie Hermana, potem na wysokim tarasie przy Kamieniu Pűcklera, postawionym ku czci założyciela parku. Z tego miejsca rozciąga się rozległa panorama na dolinę rzeki. Potem Podwójnym Mostem przeszliśmy na stronę niemiecką. Zachwyciły nas m.in. cypryśniki błotne z oddychającymi korzeniami tzw. pneumatoforami, stare rozłożyste dęby, okazały krzew kasztanowca drobnokwiatowego z gęstym parasolem liści, kolorowe klomby i owocujące drzewka cytrusów. Po drodze mijaliśmy Oranżerię, Folwark Zamkowy z kawiarenką, Dom Kawalerski, Zamek. Po zrobieniu zdjęć na słynnym Niebieskim Moście, ozdobionym białymi narcyzami, zakończyliśmy naszą wędrówkę. Po obiedzie wyruszyliśmy w drogę powrotna do Lubonia. Na pewno wrócimy tu jeszcze raz.

Wycieczka odbyła się dzięki finansowemu wsparciu Starostwa Powiatowego w Poznaniu.
Tekst Maria i Jan Błaszczak
Foto Piotr Kusy